Każdego roku w Polsce na składowiskach lądują miliardy złotych uwięzione w surowcach naturalnych, zawartych w odpadach. Czy stać nas na taką rozrzutność, przy jednoczesnym ponoszeniu wysokich kosztów składowania?
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że miliony ton śmieci, trafiające co roku na składowiska, mogą mieć taką wartość. Przeczytać można o tym w raporcie Instytutu Sobieskiego o rynku odpadów w Polsce, opublikowanym w ubiegłym miesiącu. Ogólne wnioski płynące z tego raportu są dla mnie mocno frustrujące. Jako przedsiębiorca inwestujący w technologię do odzysku i recyklingu odpadów dowiedziałem się, że mogę obawiać się monopolizacji rynku przez spalarnie odpadów. Jako zwykły mieszkaniec Polski, produkujący i oddający gminie swoje śmieci (a statystycznie wytwarzam minimum kilogram dziennie), mogę znów spodziewać się wzrostu cen za ich wywóz. Dodatkowo istnieje ryzyko, że niedługo będę dokładać się również do kar, które grożą nam za niespełnienie wymogów unijnych, dotyczących sposobu postępowania z odpadami i poziomów ich recyklingu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz