73 zł za dwie kanapki i dwie kawy, 17 zł za półlitrowe lane piwo i 7 zł za małą butelkę wody mineralnej. Nawet 100 tys. proc. marży nakładają sprzedawcy na oferowane towary. Drenują nasze portfele na najprostszych produktach, najbardziej w
Nie 100 czy 300, ale nawet 100 tys. proc. marży nakładają na sprzedawane towary właściciele sklepów i restauracji. Chęć zarobku przysłoniła niektórym zdrowy rozsądek. Najbardziej nasze portfele drenuje się w sklepach zlokalizowanych na lotniskach. Zapłacimy tu aż 7 zł za małą wodę mineralną, 17 zł za półlitrowe lane piwo, 50 zł za małą sałatkę na wynos i ponad 20 zł za filiżankę kawy. Przesada? I to gruba.
Kroją na lotniskach
Agnieszka Kuczyńska, autorka bloga „Całe życie w podróży”, bywa na wielu lotniskach, ale, jak twierdzi, tylko w Polsce musi odmawiać sobie kawy przed odlotem. - Latam głównie z lotniska z Warszawy i ceny uważam za mocno zawyżone w stosunku do wielu europejskich lotnisk. Tak naprawdę tylko w Warszawie nie piję na lotnisku kawy i nic nie kupuję do jedzenia, co za granicą robię prawie zawsze. Oczywiście często zdarza się, że za granicą jest drożej niż w Polsce, ale ceny są zazwyczaj adekwatne do cen w samych miastach, przy których się znajdują.
W przypadku Warszawy ceny są adekwatne głównie do zarobków turystów zza granicy. Uważam, że gastronomia na lotnisku powinna być dla każdego: przechodzimy odprawę, idziemy coś zjeść, porozmawiać. Nie oczekuję, aby ktoś działał charytatywnie, ale są jakieś granice zawyżania cen. Nawet w Wielkiej Brytanii, uchodzącej za drogi kraj, zawsze piję kawę i robię zakupy, a woda 0,7 l bywa tam tańsza niż u nas 0,5 l – twierdzi. Dowód? - Woda 0,5 l za ok. 6-7 zł, coca-cola 0,5 l za bodajże 8 zł, batony za ok. 5-6 zł. Pamiętam, że jedyny raz zamówiłam kawę z jakimś syropem i zapłaciłam za nią ponad 22 zł – dodaje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz