Od 2020 roku gaz ziemny znad Morza Kaspijskiego ma płynąć do Europy gazociągiem Gazociągiwem Transadriatyckim (TAP). Po początkowych trudnościach projekt zaczyna nabierać konturów.
Gazociąg Transadriatycki (TAP) ma, z pominięciem Rosji, dostarczać gaz znad Morza Kaspijskiego przez północną Grecję i Albanię do południowych Włoch i tam łączyć się z istniejącą już europejską siecią przesyłową.
Po tym jak niemiecki gigant energetyczny E.ON i francuski koncern Total zasygnalizowały w lutym br., że zamierzają wycofać się z projektu, co też uczyniły pod koniec września, zdawało się, że finansowanie Południowego Korytarza Gazowego stanie pod znakiem zapytania. Jednak znalazł się nowy inwestor. Enagas, jeden z największych w Hiszpanii dostawców gazu, przejmie większość udziałów koncernu E.ON.
Nadal najważniejszymi udziałowcami w projekcie TAP są brytyjski gigant energetyczny BP, norweski Statoil oraz państwowy koncern z Azerbejdżanu Socar. Każdy z nich ma 20 procent udziałów.
Pierwszych dostaw z pola gazowego Shah Deniz w Azerbejdżanie, którego zasoby szacowane są na 1 bilion m3 gazu, należy się spodziewać dopiero na początku 2020 roku. Gazociąg Transadriatycki ma zaspokajać do 20 procent europejskiego zapotrzebowania na gaz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz