Miasteczka portugalskiego wybrzeża czerpią coraz większe korzyści z surferów. Na organizacji kilkudniowych zawodów z ich udziałem zarobić można nawet 8 mln euro.
Mieszkańcy usytuowanych na środkowym wybrzeżu Portugalii nadatlantyckich portów przyznają, że wpływy do lokalnych budżetów z roku na rok są większe za sprawą surfingu. Ten podbijający wybrzeże tego iberyjskiego kraju sport coraz bardziej rekompensuje upadające rybołówstwo.
Przykładów nie brakuje. W rybackiej osadzie Casais de Sao Lourenco, położonej około 50 km na północ od Lizbony, trudno dziś znaleźć osobę zajmującą się połowem ryb w pełnym wymiarze godzin. Przybywa za to domów, w których lokalni mieszkańcy wynajmują pokoje turystom, głównie obcokrajowcom. Przyciąga ich tam sąsiedztwo plaż, na których niemal przez cały rok występują wysokie fale.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz