czwartek, 4 grudnia 2014

Okupowany półwysep znów stracił wszystko


Kilka miesięcy okupacji Krymu po raz kolejny pokazało, że Rosja potrafi jedynie zamieniać tętniący życiem półwysep w ruinę. Samozwańczą republiką rządzi mafia, a pieniądze na fikcyjne programy wsparcia idą do kieszeni ludzi Kremla. Na domiar złego o swoich obywatelach zapomniała także Ukraina.

Dokonana w kwietniu 2014 r. przez Kreml pod hasłem "powrotu do macierzy" aneksja Krymu i w efekcie rosyjska okupacja w kilka miesięcy zrujnowała gospodarkę regionu.

Pracy coraz mniej

Rosyjskie ministerstwo pracy przyznało, że już wkrótce z powodu katastrofalnej sytuacji gospodarczej pracę może stracić nawet 50 tys. mieszkańców Krymu, czyli 5,5 proc. zatrudnionych na półwyspie w wieku produkcyjnym.

Na początek zapowiedziano zmniejszenie o 2 tys. liczby miejsc pracy w utworzonych po oderwaniu półwyspu Kolejach Krymskich (KŻD). Zwolnieni kolejarze dołączyliby w ten sposób do 8 tys. zwolnionych wcześniej pracowników krymskich firm i 5 tys. pracujących w ograniczonym wymiarze czasu. 

Objęci redukcją pracownicy KŻD mieliby zostać zatrudnieni w rosyjskich kolejach państwowych i przedsiębiorstwach zależnych od państwowego przewoźnika, jednak nie określono, czy na terenie Krymu, czy w Rosji. Najprawdopodobniej zaoferuje im się miejsca pracy na Dalekim Wschodzie, który - według programu aktywizacji - potrzebuje 7 mln rąk do pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz