sobota, 13 grudnia 2014

OPEC uderzyło w Rosję


Ostatnim biznesowym wydarzeniem było niedawne spotkanie przedstawicieli członków Organizacji Państw-Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC) w Wiedniu. Mimo zastrzeżeń części z nich uzgodniono, że wydobycie surowca pozostanie na dotychczasowym poziomie 30 mln baryłek dziennie. Ta wiadomość na pewno ucieszyła kierowców, a zaniepokoiła Kreml i rosyjskich oligarchów.


Jak podkreślał przed szczytem "The Economist", kraje należące do OPEC można podzielić na dwie kategorie. Większość azjatyckich producentów (np. Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt) jest w stanie eksploatować surowiec tanio, dlatego utrzymywanie się najniższych od czterech lat cen ropy Brent nie zagraża ich gospodarczej kondycji.

Gra interesów

Poszkodowanym w globalnej rozgrywce trudno było jednak liczyć na kompromis. Gra na zniżkę ceny oznaczałaby dla Saudyjczyków i im podobnych ryzyko udziałów w rynku na rzecz państw spoza OPEC. W kartelu nie obowiązuje grupowa solidarność także choćby dlatego, że arabskie królestwo od dziesięcioleci pozostaje w złych stosunkach z Iranem. Ar-Rijad jest za to militarnym sojusznikiem USA, które do tej pory korzystały na obecnych stawkach dzięki boomowi na szczelinowanie. 

Oszczędności płynące z uzyskiwanej w ten sposób taniej energii zwiększają popyt konsumencki w innych branżach oraz ograniczają pole manewru państw, z którymi Stanom Zjednoczonym nie jest pod drodze: Iranu, mającej coraz większe problemy z utrzymaniem swojego modelu socjalizmu Wenezueli, Rosji.Przemawia za tym również zadowalający poziom posiadanych przez te kraje rezerw finansowych (oczywiście wyjątkiem jest Irak). W Nigerii, Wenezueli i Iranie koszty wydobycia są wyższe, stąd presja na ograniczenie produkcji, co wywindowałoby cenę czarnego złota.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz