wtorek, 11 listopada 2014

Bliski Wschód przegrywa w naftowej wojnie z USA


Ropa musiałaby kosztować nie 80, a 50 dolarów, by zatrzymać wydobycie z łupków w Stanach Zjednoczonych - uważają eksperci Citigroup. Ich zdaniem za obecnymi spadkami stoją kraje arabskie, które chciały wyrzucić amerykańskiego konkurenta z rynku.

-  Arabia Saudyjska może chcieć obniżać ceny ropy, aby wstrzymać rosnącą produkcję ropy w USA. Jednak produkcja z łupków może nadal rosnąć w przyzwoitym tempie, nawet gdy niskie ceny się utrzymają - podaje Business Insider, cytując raport Citigroup.
Zdaniem analityków amerykańską rewolucję łupkową zatrzyma jedynie spadek cen ropy do poziomu 50 dolarów za baryłkę Brent. Na razie oscyluje ona w okolicach 80 dolarów. A to i tak oznacza ok. 25-proc. przecenę w ciągu roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz