Od lat nie działa "perła" Zakopanego - trasa narciarska na Gubałówce. Niegdysiejszy stok dzieli płot. Co więcej, prawdziwy mur rozdziela poglądy samych mieszkańców tego rejonu stolicy Tatr.
Parafrazując znane powiedzenie - narciarzy na Gubałówce pamiętają już chyba tylko najstarsi górale. Stok, który niegdyś był symbolem Zakopanego, stolicy polskich
Bywało, że ludzie byli bici
Aby zrozumieć to, co obecnie dzieje się wokół stoku na Gubałówce, należy sięgnąć do początku konfliktu i odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego trasę narciarską przeciął płot? Na nizinach odgórnie orzeczono, że to wina górali z Gubałówki, a szczególnie Bożeny Gąsienicy-Byrcyn, członkini Federacji Obrony Podhala, która ów płot zleciła na swej ziemi postawić.
Co jednak nią kierowało? - Trasę zamknął sąd – wyjaśnia Bożena Gąsienica – Byrcyn. – Było piętnaście orzeczeń.
Wyjaśnia, że niegdyś właściciele tych terenów, przez Polskie Koleje Linowe traktowani byli, powiedźmy, dość ostro.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz