W biznesie multimedialnym Dominik Libicki nie ma sobie równych nad Wisłą. Zygmunt Solorz-Żak wie o tym najlepiej. Czemu więc rozstał się z szefem swej grupy przed decydującą bitwą o rynek?
Wystarczyło kilka godzin, by wartość giełdowa Cyfrowego Polsatu, perły imperium Zygmunta Solorza, stopniała o ponad miliard złotych. Wszystko przez odejście jednego człowieka.
Dominik Libicki, od lat uznawany za osobę nr 2 w medialno-telekomunikacyjnym imperium Solorza, złożył w miniony wtorek rezygnację ze stanowiska szefa Cyfrowego Polsatu (CP) i wiceprezesa Polkomtelu, wchłoniętego pół roku temu przez Cyfrowy. Rada nadzorcza spółki, na czele której stoi sam Solorz, „ze zrozumieniem” przyjęła decyzję Libickiego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz