wtorek, 7 października 2014

Czarne prognozy wobec Chin są modne


W Chinach nigdy nie obowiązywał system wolnorynkowy i pewnie nigdy nie będzie. Ale nie widzę powodów, dla których w ramach mieszanki centralnego planowania i kapitalizmu Chiny nie miałyby osiągnąć poziomu życia świata zachodniego – z Dariuszem Kowalczykiem, starszym ekonomistą ds. Azji z banku Credit Agricole, rozmawia Tomasz Jóźwik
Tomasz Jóźwik, Forbes: Ekonomiści od lat prognozują załamanie gospodarcze w Chinach, tymczasem Chiny wciąż są w stanie szybko się rozwijać. Gdzie w tych prognozach tkwi błąd?
Dariusz Kowalczyk: Wskazałbym na dwa czynniki. Pierwszy to niezrozumienie czy nawet niechęć do Chin, którą możemy zaobserwować w zachodnich komentarzach. Powoduje to, że czarne prognozy wobec chińskiej gospodarki są modne. Rzeczywiście faktem jest, że mamy do czynienia z kilkoma czynnikami wysokiego ryzyka. Ci, którzy zwracają na te czynniki uwagę, mają rację, ale póki co problemy nie są jeszcze tak zaawansowane, żeby doprowadzić do gwałtownego załamania. Co nie znaczy, że w przyszłości tak się nie stanie, ale na razie to nie jest podstawowy scenariusz. Przypuszczam, że moda w Europie i USA na negatywne prognozy odnośnie Chin, bierze się częściowo z zazdrości. System kapitalistyczny przeszedł załamanie i podświadomie może widzieć w Chinach – gdzie system jest inny – konkurenta. W tej konkurencji system chiński jest na razie górą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz